|
Fikcyjni uczniowie kosztują budżet miliard złotych |
|
|
|

DGP donosi o coraz większej ilości osób zapisujących się do szkół policealnych, w celu uniknięcia płacenia składek ZUS i posiadania żniżki na przejazdy komunikacją miejską i PKP. Takie przywileje mają uczniowie szkół policealnych w Polsce. Nie muszą nawet pojawiać się na lekcjach, bo nikt nie sprawdza ich obecności.
Najsłabsi są skreślani z listy dopiero pod koniec semestru, a i wtedy ponowne zapisanie się nie stanowi większego problemu. Szkoły policealne co roku kształcą tysiące fikcyjnych uczniów. Na ich edukację państwo przeznacza prawie miliard złotych. Uczniowie to dla szkół policealnych prawdziwa żyła złota. Na każdego dostają z budżetu państwa dotację. W 2008 r. MEN wydał na ten tryb kształcenia aż 854,8 mln zl. Ale i dla młodych ludzi status ucznia placówki policealnej jest niezwykle korzystny. I to zarówno dla samego ucznia, jak i zatrudniającego go pracodawcy. Młody człowiek może też ubiegać się o zasiłek socjalny. W rywalizacji o klienta najdalej poszła szkoła policealna o nazwie Centrum Nauki i Biznesu Żak w Katowicach, które postawiło na współpracę ze zrzeszeniami kibiców. W zamian za pomoc w rekrutacji oferuje im pieniądze na klubowe flagi czy race. "Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice SK1964" dostanie pieniądze, jeśli do szkoły zapisze się minimum 50 osób. Na nieprawidłowości funkcjonowania szkól niepublicznych już w 2007 r. zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli. We wnioskach pokontrolnych napisano wtedy, że takie placówki starają się przyciągnąć jak największą liczbę słuchaczy, oferując im zaświadczenia uprawniające do różnych świadczeń. Przez 2 lata nic w tej kwestii się nie zmieniło.
|
|
Partner merytoryczny:
|
© Wydawnictwo Forum Sp. z o.o.
Wydawnictwo edukacyjne: , , , , , , , , , , , ,
|